Kosmetyki starożytnych Rzymian

Dzisiaj w drogeriach dziesiątki półek uginają się od kosmetyków, które pomagają utrzymać ciało w dobrej formie, zadbać o higienę osobistą, a i podziałać korzystnie na urodę. Każdy z tych produktów ma skład pełen niezbyt zrozumiałych nazw. Zdarza nam się, że bierzemy coś w ślepo, zawierzając rozpoznawalności marki oraz krótkim wytycznym na froncie opakowania. Tymczasem w antyku – trochę z braku laku – korzystano z darów natury, które sprawdzały się niekiedy lepiej niż współczesne kosmetyki.

Pielęgnacja ciała

Termy rzymskie kojarzą wszyscy, ale nie każdy wie, że ludzie wybierali się tam nie tylko w celach zażycia kąpieli, lecz również aby porozmawiać z innymi osobami i po prostu spędzić czas w cudzym towarzystwie. Takie chwile relaksu urozmaicano olejami albo aromatami, na których punkcie Rzymianie szczególnie szaleli. Ci co bogatsi mogli pozwolić sobie na kąpiel w oślim mleku lub masaże.

Pielęgnacja twarzy

Dbanie o twarz było nie mniej istotne niż pielęgnacja całego ciała. Stosowano różnego rodzaju maseczki oraz kremy wytwarzano w oparciu o tłustą lanolinę, która i dzisiaj znajduje zastosowanie w niektórych produktach kosmetycznych czy farmaceutycznych. Do samych maseczek zaś dodawano m.in. olei, miodu, wody różanej. Mleko krowie, które pomagało rozjaśnić cerę i działało odżywiająco dla skóry, było wykorzystywane jako swego rodzaju tonik.

Rzymski makijaż

O ile Rzymianki nie miały z zwyczaju malować ust czy paznokci, tak chętnie podkreślały swoje piękne oczy – używały do tego cieni ze zwęglonych płatków róż oraz środku na bazie popiołu i sadzy. Matronom oraz młodym dziewczętom nie przystawało pokazywać się z wyzywającym makijażem; kojarzył się on z heterami, które odbiegały od wzoru przykładnej Rzymianki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *